Ergo Proxy
20.08.2007 w Filmowo
autor: Paweł
Reklamę “Ergo Proxy” zoczyłem bodajże w ostatniej Machinie. W oczy rzucała się twarz głównej bohaterki, podejrzanie do kogoś podobna (aczkolwiek nie załapałem, do kogo, póki nie zobaczyłem tego. Ciekawe, czy to przypadek?)
W reklamie pojawiły się słowa “mroczny” i “cyberpunk”, co z reguły powoduje dość intensywną reakcję moich ślinianek. No, to jadziem.
Trudno jednoznacznie określić klimat Ergo Proxy. Trochę przyjemnych, futurystycznych zabawek a’la “Raport mniejszości”, cybernetyczne klimaty trochę jak “Ghost in the Shell”, roboty bojowe jak żywcem wycięte z “Appleseed”. A wszystko to podane w gęstym, ciemnym sosie ciężkiego klimatu - trochę jak oryginalny film GitS, a może jeszcze trochę ciemniej?
Ogólnie - małe cudeńko, i cholernie trzyma w napięciu. Nie daj Boże oglądać w nocy, kiedy ktoś nagle otworzy ci drzwi do pokoju - można wykorkować na zawał. Gorąco polecam wszystkim fanom ciężkich klimatów, anime, lub jednego i drugiego naraz. (A sam wracam do oglądania, jeszcze 18 odcinków do końca ;)
Tagi: Ergo Proxy, anime, cyberpunk