Dopiero fdb.pl wyjaśniło mi, co tak naprawdę obejrzałem. Film bowiem zdefiniowany jest jako thriller. Celem wyjaśnienia, thriller nie powinien próbować zakrawać na horror - bo te gatunki, mimo że mylone, łączone, i przemocą wyginane zusammen do kupy w każdy możliwy sposób, są rozłączne. Ugh.

Fabuła “Sierocińca” jest, pierwsze zaskoczenie, oryginalna. Jej rozwinięcie nie jest zaskakujące - ale przynajmniej nie mamy kolejnego opuszczonego domu przejmowanego przez nowych lokatorów et caetera et caetera, mamy natomiast rodzinę (zastępczą) mieszkającą w opuszczonym sierocińcu. Rodzina ma się nieźle, z tym drobnym wyjątkiem że ich jedyny (i adoptowany) syn jest chory na tyle poważnie, że bez lekarstw umrze.

Dalej fabuła rozwija się, jak się rozwija, zmierzając ku nieuchronnemy happy endowi (względnemu co prawda, bowiem wśród licznych łez, tym niemniej happy), ktoś ginie, ktoś halucynuje, ktoś ma haluny, są dramatyczne krzyki… całość ma tą tylko wadę, że jest nudna. Świeży powiew wnosi sekwencja z medium w sierocińcu, aczkolwiek z czysto technologicznego punktu widzenia (światełka i ekraniki, wohooo).

Do gry aktorskiej w zasadzie przyczepić się nie idzie - aktorzy robią, co powinni, i są w tym przekonujące. To, że im ktoś napisał miejscami nieprzekonujące dialogi, to już w gruncie rzeczy nie ich wina. Czarę goryczy “pięknie” dopełnia muzyka i innego rodzaju efekty dźwiękowe - które, chyba na wzór remake’ów filmów japońskich, mają określonym rodzajem dźwięku sygnalizować złowrogą obecność… czegoś, w pomieszczeniu/domu/czymkolwiek, ale są przesadzone. Daleko im do delikatności, którą mimo ogólnej nieudolności w horrororóbstwie Amerykanie udolnie kopiuja z Japończyków.

Film 6/10. Fabuła jest niezgorsza, i niektóre ze zwrotów akcji są średnio przewidywalne - ale cały efekt bierze w łeb przez źle napisane (lub przełożone) dialogi i kiepściutką muzykę.

Edit: w ramach małej reklamy, Hidden napisał recenzję (tambien), którą możecie chcieć przeczytać. Zawiera spojlery.

Przedstawione opinie są wyrazem osobistych poglądów autora i nie powinny być inaczej interpretowane.

Skomentuj