“Frontière(s)”

22.06.2008 w Recenzje
autor: Paweł

“Frontière(s)” to mój pierwszy kontakt z francuskim kinem grozy, i szczerze mówiąc - nie wiedziałem czego się spodziewać. Co prawda, film reklamowany jest hasłem “przy tym filmie wszystkie Piły to tępe narzędzia”, więc szczególnego związku z azjatycką szkołą stałego naporu psychicznego się nie spodziewałem - ale to, co dostałem, przerosło wszystkie moje wyobrażenia. Drugie hasło reklamujące film brzmi “to nie jest film dla normalnych ludzi”. Trzeba się zgodzić. Tylko ludzie tacy jak ja uśmiechają się z zainteresowaniem pod wąsem oglądając to dzieło sztuki… masarskiej, chyba.

Druga tura wyborów prezydenckich pogrąża Francję w chaosie zamieszek. Grupa złodziei decyduje się uciec z kraju przed policją, wyłapujacą wszystkich którzy mieli coś wspólnego z rozruchami. Na noc zatrzymują się w odludnym motelu, położonym kilka kilometrów od granicy. Czego nie wiedzą, to to, że motel zamieszkuje rodzina neonazistów o kanibalistycznych skłonnościach. Ot, i cała fabuła tego obrazu. Reszta to fruwające flaki.

Właśnie, flaki. Film miał być nadzwyczaj brutalny. Zgadza się - spora część scen jest brutalna. Część jest odrażająca. Ale tak na dobrą sprawę - we wszystkich kolejnych “Piłach”, “Hostelach”, i wszystkich możliwych -quelach “Teksańskiej Masakry…” to wszystko już widzieliśmy. Zero odkrycia, jakiegoś autorskiego podejścia. Po prostu, konserwowa masakra. Aczkolwiek, naprawdę ładnie zrealizowana - rwany montaż, naturalistyczne podejście, nastrojowe mlaśnięcia, chrupnięcia, i chlupoty. Wszystko bardzo dynamiczne… aż do momentu nieco za połową filmu, kiedy to akcja gwałtownie zwalnia, i mamy przerwę na nazistowskie teksty. A potem znowu nabiera tempa, tylko już bez zapału. Dziwaczne, i zdecydowanie nie wpływa dobrze na utrzymanie napięcia.

I to w zasadzie wszystko co można o tym filmie powiedzieć. Gry aktorskiej się nie da ocenić, bo nazwanie kogoś parę razy zdzirą z odpowiednią dawką uczucia to nie gra aktorska, muzyki nie ma. Film Xaviera Gensa mało komu się zapewne spodoba - ode mnie 7/10, za naprawdę ładne, latające, mokre i mlaskające flaki.

Przedstawione opinie są wyrazem osobistych poglądów autora i nie powinny być inaczej interpretowane.

““Frontière(s)”” skomentowano 12 razy

  1. Yenndza mówi:

    jak nie ma muzyki, jak jest?:>

  2. Pavarr mówi:

    Jest? Musimy zacząć brać te same prochy xD

  3. Yenndza mówi:

    była, przecież wiem, że oprócz krzyków coś słyszałam!

  4. Pavarr mówi:

    Mój śmiech… nie soundtracka…

  5. Yenndza mówi:

    ale śmieszne.

    Obejrzyj jeszcze raz, kładąc nacisk na efekty dźwiękowe. Albo po prostu oglądaj ze schowanym oknem, obraz Ci niepotrzebny. I słuchaj :>
    Każdy, nawet kiepski horror ma chociażby jeden przewijający się motyw muzyczny. Ale ma.

    I nie rób ze mnie paranoika, wystarczy, że ja sama to robie!

  6. Voronwe mówi:

    Czemu horror, skoro to gore?

  7. Pavarr mówi:

    Jak pewnie dało się zauważyć, oznaczenia gatunków nie są moje, a z fdb.pl… Nie wiedziałem że gore to osobny gatunek. Poprawione.

  8. Voronwe mówi:

    Nie wiem czy to osobny gatunek, ale horrory zawsze miałem za coś ambitniejszego niż inspiracje dla rzeźnika.

  9. Yenndza mówi:

    ale ten film był inspiracją dla rzeźnika :>

  10. Yenndza mówi:

    albo na odwrót.

  11. Pavarr mówi:

    Rzeźnikiem dla inspiracji? To już prędzej, faktycznie.

    No właśnie, V mówi że to nie horror, bo był inspiracją itede.

  12. pavarr’s weblog mówi:

    [...] w zasadzie, człowieka już nic nie dziwi, czy bohaterom zagrażają mięsożerne pnącza, naziści-kanibale, duchy sierot, czy w końcu zmutowane owce. Skoro była już mordercza kaseta wideo i śmiertelna [...]

Skomentuj